Czego uczy Cię pisanie newslettera?

Nawet jeśli czasem nie wiesz, o czym stworzyć wydanie tego newslettera.

Ten tekst chodził za mną od jakiegoś czasu. A poprzednie wydanie o książkach sprawiło mi niezwykłą przyjemność. I tak zacząłem się zastanawiać, czego nauczyłem się po tych paru wydaniach.

Uczy destylacji tego, co wiesz

Mam to szczęście, że odkąd korzystam z Substacka, trafiam wyłącznie na treści, które naprawdę mnie interesują. Niejednokrotnie odwoływałem się już do konkretnych autorów czy wydań. Książki, proces pisania, filmy, seriale, ale i także zwykłe ludzkie doświadczenia. To wszystko jest tu dostępne pełnymi garściami. A jak można komuś postawić za to kawę, tym lepiej.

newslettera

Dowiadujesz się ciekawych rzeczy

Wspominałem kiedyś, że czytam fenomenalne Listy do internetu — o autorze wcześniej prawie nic nie wiedziałem. To Bartłomiej Kluska. Znakomicie pisze o historii gier. A innym razem trafiasz na książki Morgana Housela czy Roberta Greene’a, podczas lektury o tym, dlaczego kobalt bywa nazywany krwawym minerałem. Brzmi interesująco, prawda?

Dowiadujesz się, jak piszą inni, co inspiruje do tworzenia newslettera

Tak po prostu. Dalej uważam, że słowo pisane dziś ma więcej znaczenia niż w wersji video lub audio. Jak pisał Bronek

 w jednym ze swoich wydań:

Pisanie wymusza na mnie samodyscyplinę i precyzję, ale jest niemal naturalnym przedłużeniem tego, co wyczytuję i czego doświadczam na papierze oraz ekranie.

To niejako też zbiega się trochę z faktem, że pisanie pewnych rzeczy ręcznie (wiecie z kartką papieru, długopisem, a nie ekranem Ipada), świetnie wpływa na nasze neurony. Te inaczej buzują, a w tym samym momencie słowa stają się cięższe, lecz i dokładniejsze, bo atrament nie wybacza tego, co skasuje kursor komputera.

A czego was uczy czytanie lub pisanie newslettera?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *