Przyjaźń i lajk w jednym telefonie żyli

Nie jestem twoim przyjacielem, bo nie lubię twojego contentu

O przyjaźni, algorytmach i świecie, w którym reakcja stała się walutą emocji. To ile jest warta nasza przyjaźń?

Temat ten powstał przypadkiem. Bo mądrzejsi ode mnie już opisali to lepiej.
Ja tylko chcę zapytać: gdzie przyjaźń ma jeszcze sens — w sieci, czy poza nią?

Można powiedzieć, że jestem już starym człowiekiem.
Dlaczego? Bo pamiętam świat bez Facebooka. Serio.
A nawet lepiej — pamiętam, że kiedyś, by na niego wejść, trzeba było dostać zaproszenie.
Dziwne, prawda? A jednak wtedy miało to swój urok. A tego obecnie brak.
Dziś mamy wszystko, ale coraz mniej rozmowy.

Przyjaźń i lajk
Zdjęcie IG: agatam.official

Viral albo przyjaźń!

„Viral” to słowo, które każdy twórca zna.
Parę razy udało mi się coś takiego osiągnąć — na Facebooku, X czy Instagramie — ale nigdy z chęci zysku.
Zawsze z chęci pogadania.
Tyle że coraz częściej łapię się na tym, że te rozmowy przypominają echo w puszce po energetyku: głośno, szybko, bez treści.

Niektórzy dziś mówią:
„Nie jestem twoim przyjacielem, bo nie lubię twojego contentu.”
Absurdalne? Dla mnie tak.
Ale w sieci to już standard. Straszny i prosty, a do tego pusty.
Ludzie odchodzą, bo nie kliknąłeś serduszka.
Nie jesteś już „bliski”, bo nie reagujesz.
A ja dalej wierzę, że przyjaźń nie potrzebuje lajków.

Czy naprawdę tak nisko upadliśmy, że relacje mierzymy zasięgiem, a sympatię — częstotliwością reakcji?
To nie tylko płytkie. To po prostu smutne.

I jasne, można powiedzieć, że „taki jest system”, bo algorytmy trzeba karmić.
Ale jeśli przyjaźń zaczyna działać na podobnych zasadach jak feed —
to może warto w końcu zrobić scroll w drugą stronę?

Może przyjaźń to ostatni algorytm, którego nie powinniśmy próbować zoptymalizować.

Nie każdy, kto przestał cię obserwować, przestał cię lubić.
Może po prostu odłożył telefon. Bo przecież to dalej jest chyba modne, prawda? Wiecie, takie egzystowanie poza siecią.

Może to jeszcze da się dziś robić. Wiecie, doświadczać relacji. I to takich głębszych. Tego typu, co może z czasem skończą się świetnymi związkami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *