Pixelowa Kultura ma już dwa łata. To dla mnie abstrakcja, a nie zrealizowałem wielu rzeczy.
I wiecie co? Podoba mi się, że w pewnym sensie poniosłem porażkę. I to taką, która na szczęście nie nie niesie za sobą konsekwencji. Aczkolwiek mam z tego nauczkę, jak tworzyć to, co jest dla mnie ważne.

Ostatnio w sieci trafiłem na parę rzeczy, które faktycznie pomagają do tego, by udało mi się realizować więcej pomysłów na realne namacalne rzeczy niż tylko koncepcja na papierze, czy też nietrafiony wpis na X’ie.
Aczkolwiek – 2026 to dla mnie rok, gdzie udaje mi się stopniowo ogarniać wiele rzeczy i to jest niesamowicie fajne, że Pixelowa Kultura to jeden wieli zapis moich projektów. Ktoś może wyciągnie coś dobrego. Z każdej porażki można wyciągnąć wiedzę. I ta następna faktura jest nie tylko zapłatą, ale i nauczką. Pewne projekty muszą mieć nieco inne formy.
Notes, co zmieni wszystko!
Kiedy byłem w Londynie w zeszłym roku, dostałem mały notes pasujący idealnie do kieszeni. Wraz z dobrym długopisem. Jest to dla mnie o tyle ważne, że wiele rzeczy chcę robić analogowo – łatwiej przez to czasem rozpisać pomysł, a telefon łatwo rozprasza.
I ten tekst jest też początkiem czegoś nowego!
Od wczoraj pracuję na uporządkowaniem paru projektów, a do tego użyłem fajnego promptu wpisanego w Chat GPT. Od jutra realizuję pewne założenia zbudowane właśnie na bazie prostego wpisu w tymże notatniku. A o tym notatniku napiszę przy innej okazji.
I choć kiedyś mówiłem, że chcę być bardziej paperless, to jednak analogowe i stare rozwiązania mają jakąś taką magię. Wiecie, skreślenia rzeczy na kartce i jednocześnie zapisywania, co potem i tak będzie pokreślone. A w czasach AI – pewne rzeczy lepiej zostawić tak, jak było i pamiętać, jak przyjemne jest tworzenie ręcznie.
A o innych moich perypetiach, dowiecie się w następnych wpisach, a te niebawem.