Ołowiane dzieci: Historia, której nie wolno przemilczeć

Ołowiane dzieci” to serial, który ma ocalić od zapomnienia ludzi zmieniających bieg historii. Jednak po serialu wiem, że warto uczyć się przeszłości, by mieć głębszy ogląd społeczeństwa w jakim przychodzi nam żyć.

Tekst z przypadku, by nie zapomnieć…

Choć początkowo planowałem napisać klasyczną recenzję nowej produkcji Netflixa, szybko zrozumiałem, że to niemożliwe. Nie dlatego, że brakuje mi słów – po prostu ta historia zasługuje na coś więcej niż chłodną ocenę, której ramy są zbyt ciasne, by pomieścić wszystkie kłębiące się w głowie refleksje.

Ołowiane dzieci
Kadr z serialu Ołowiane dzieci / Netflix.

Podobnie jak w przypadku „Heweliusza”, brakuje mi osobistego punktu odniesienia, którym dysponują starsze pokolenia. Dla mnie tragedia tego statku oraz losy „ołowianych dzieci” to wydarzenia na tyle odległe, że podczas seansu wydają się niemal abstrakcyjne. I to nawet jeśli weźmiemy poprawkę na to, jak pojemny i elastyczny potrafi być termin „oparte na faktach”.

Niniejszy tekst nie jest jednak oceną warsztatu aktorskiego – ten zresztą stoi na najwyższym poziomie. Obsada dała z siebie wszystko, by wiarygodnie sportretować zarówno ofiary, jak i ludzi odpowiedzialnych za dramat w hucie oraz mechanizmy systemowego tuszowania prawdy. W ówczesnej Polsce oficjalnie problem zatruwania dzieci ołowiem nie istniał.

W państwie totalitarnym system z założenia działa bezbłędnie, a każdy, kto twierdzi inaczej, staje się wrogiem. A oponenci, jak wiemy, potrafią znikać bardzo szybko i bez śladu. Bo tak jest prościej, łatwiej władać ludem – poprzez strach. Bo jedna dusza nic nie zmieni. Są niczym robaki, co można je stłamsić i zakopać w ziemi. Co prawda główna bohaterka nie była niczym V z „V jak Vendetta”. Aczkolwiek warto postrzegać ją jako to jedno pierwsze ziarno zmian. Nawet jeśli nie zmieniła ona systemu, to zmieniła chociaż parę dusz będących jego elementami. 

„Ołowiane dzieci” to produkcja zmieniająca perspektywę na postrzeganie społeczeństwa, przeszłości i systemów rządzących światem. Nawet jeśli cześć tego, co dziś można nazwać złym jest w przeszłości. Chwilowo jednak nie wiem, czy byłbym w stanie sięgnąć po książki związane z tematem. Jednakże wiem, że takowe istnieją i mogą być świetnym uzupełnieniem tematu, jeśli ktoś woli lekturę. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *