Pusty pulpit, czy wszystkie ograne gry z kupki wstydu mają w sobie coś wspaniałego. Czuje się jakiegoś rodzaju wolność, prawda?
Ostatnio to miejsce przeszło spory lifting, bo nie czułem harmonii miedzy tym, co chcę tutaj umieszczać, a tym, co już tutaj było. Dlatego też postanowiłem wykasować parę rzeczy i po tym czuję niezwykłą kreatywną ulgę. I pewnie nie jestem jedynym, kto tak kiedyś miał.
Nie ukryję, że lubię literki, czy to tutaj, czy też na Substacku, którego to mam dwa, bo każdy służy mi do nieco innych celów. Jednak o tym kiedy indziej.

I choć dziś na blogu są (na ten moment) trzy kategorie, to i tak teraz w głowie układa się, że to ma służyć generalnie popkulturze, więc taka pusta karta jest nawet jak najbardziej na miejscu, bo pozwala na to, by można było bawić się formą, a tym właśnie czasem zdaje się być moja wlana głowa.
Bo kreatywność ludzka jest nieograniczona, więc i trzeba ją jakoś fajnie wykorzystać, dlatego też właśnie tym dla mnie staje się ten blog. To, co jest fascynujące, zostaje tutaj zapisane.
Do zobaczenia w następnym tekście!