Resident Evil Requiem bierze dusze szturmem jak dobra modlitwa, a ja siedzę i patrzę. Nie grałem, ale chcę zrozumieć ten fenomen, zanim wszyscy o nim zapomną. Czy to taki nowy paradoks dzisiejszego gracza?
Resident Evil Requiem bierze dusze szturmem jak dobra modlitwa, a ja siedzę i patrzę. Nie grałem, ale chcę zrozumieć ten fenomen, zanim wszyscy o nim zapomną. Czy to taki nowy paradoks dzisiejszego gracza?