Miałem dziesiątki tematów, ale każdy wydawał mi się zbyt mały, zbyt nudny, niewart Waszego czasu. Nie pisałem.
To zabawna pułapka: czekasz na coś wielkiego, a w międzyczasie tracisz głos. I teraz mi z tym źle.
Pixelowa Kultura to notatki!
Ostatnio pisałem o zmianach, bo ich potrzebowałem. Dziś zrozumiałem, że ten blog ma być właśnie tym: placem zabaw, na którym przepuszczam świat przez własne filtry. Bez udawania eksperta od wszystkiego. Podobnie jak w newsletterze.
Nie pisałem, choć miałem o czym!
Czy jestem dumny z każdego zdania, które tu padło? Nie. Niektóre rzeczy napisałbym dziś inaczej. Ale cieszę się, że tu są. To moje „brudne notatki”, z których uczę się, jak pisać lepiej.

Jeśli chcesz pisać idealnie, nigdy nie zaczniesz. Ja wybieram naukę na błędach. Przynajmniej są moje. I dlatego teraz właśnie ten blog ma stać się tym stosem brudnych notatek.
A z takich notatek, czasem powstają bardzo ciekawe teksty. Niech to miejsce stanie się destylatem tego, co uznaję za ciekawe. A za rok zobaczymy, czy miałem rację wobec siebie samego i swoich planów.
To co, widzimy się w następnym tekście?
K.