Ostatnio wróciłem do ręcznego spisywania pomysłów i też myślenia na papierze. Stąd też pomyślałem, że napiszę o tym, po co mi notes.
Ale moment, notes dziś brzmi absurdalnie!
Szczególnie, kiedy w kieszeni mamy coś, co jest od tego lepsze. Jednak właśnie o to chodzi – by to było analogowe, wymagało od nas tej interakcji.

Służy tylko do zapisywania. I jasne, trochę to ogranicza, bo nie jest „smart”, ale z drugiej, pozwala na wszystko. Zapis dwóch słów, rysunek, wrzucenie czegoś do środka i zrobienie z tego zakładki.
Notowanie jest dobre dla naszej pamięci!
Znaczy to ręczne, bo pamiętamy więcej, kiedy zaangażujemy się w sam akt notowania, a nie zapisujemy to w telefonie, chociaż to drugie rozwiązanie dla wielu będzie o wiele wygodniejsze.
Jeśli chcecie dowodu, że to rozwiązanie działa, to weźmy za przykład Sama Altmana zarzekającego się, iż ten mały gadżet jest jednym z czynników jego sukcesu.
Tak ten sam Sam Altman, co stworzył chat, co dziś myśli za wielu.
Tego rozwiązania używa chociażby historyk i dziennikarz Bartłomiej Kluska. Co więcej, poświęcił nawet jedno wydanie swojego newslettera właśnie temu narzędziu.
Kiedyś nie wiedziałem, że notowanie, szkicowanie i posiadanie kartki, na której mogę napisać kilka słów, będzie tak użyteczne, kiedy ma się te trzydzieści lat i próbuje od nowa zbudować swoją kreatywność.